• Wpisów: 214
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 109 dni temu, 19:50
  • Licznik odwiedzin: 47 360 / 917 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
betanka
 
Z każdym rokiem utwierdzam się w tym przekonaniu.

W swoim dwudziestoczteroletnim życiu miałam kilka "przyjaciółek od serca".

Pierwszą z nich poznałam, kiedy mając 3 lata przeprowadziłam się z rodzicami do innego mieszkania. Mieszkałyśmy drzwi w drzwi. Wszystko robiłyśmy razem, miałyśmy też takie same ubrania, np. majtki w zielone kropki i getry w myszki miki. Potrafiłam jej wybaczyć nawet to, że utopiła w wannie moje kasety wideo z nagranymi smerfami. A uwierzcie mi, nie było to łatwe dla siedmioletniego dziecka zakochanego w papie smerfie, którym wtedy byłam (nie papą smerfem, siedmioletnim dzieckiem zakochanym w papie! :)). Myślałam, że nasza przyjaźń przetrwa wiecznie.
Coś jednak zaczęło mi śmierdzieć, kiedy poszłyśmy do gimnazjum, potem do liceum. Coraz częściej słyszałam, jaka ona nie jest piękna & utalentowana (zachwycała się sama sobą) i utalentowana  & piękna (zachwycała się nią jej mama). A ja mam odstające uszy, krzywe zęby i duże oczy  (teraz za nie dziękuję Bogu, ale w tamtym czasie były moją zmorą) - wg słów mojej przyjaciółki. Znajomość z tą panią postanowiłam zakończyć, kiedy poszłyśmy na studia. Zamieszkanie w stolycy i zagranie w jednym odcinku W-11 jednak zmienia ludzi. Albo i nie zmienia, tylko ja jestem ślepa i niektóre rzeczy zauważam z lekkim, piętnastoletnim opóźnieniem.
Następna "przyjaciółka", podobnie jak 2 kolejne, potrafiła się do mnie uśmiechać, a 15 minut później obrabiać mi dupę za plecami. Za plecami - dosłownie! Byłyśmy razem na imprezie. Rozmawiając ze swoim chłopakiem odwróciłam się do niej plecami, a ona (co prawda spita, ale podobno wtedy człowiek jest najbardziej szczery) zaczęła na mnie nagadywać swojemu koledze (sic!). Grzecznie, nie przerywając, wysłuchałam ją do końca, po czym powiedziałam jej co o niej myślę. Musiało pójść jej w pięty >:D Tak skończyła się moja x przyjaźń.

O kolejnych szkoda się rozpisywać. Straciłam wiarę w instytucję przyjaźni. Naprawdę.

Wszystko zmieniło się, kiedy parę lat temu poznałam moją najlepszą przyjaciółkę. Rozumiałyśmy się bez słów. Była dla mnie jak siostra. Dopóki nie poznała swojego chłopaka, który zrobił jej z mózgu kupę. Po 5 miesiącach znajomości z nim (znam ją 5 lat), potrafiła mi powiedzieć, że: "przecież sama dobrze wiesz, jeśli któraś z nas musi wybierać pomiędzy naszą przyjaźnią a chłopakiem, wybierze chłopaka". Zobaczymy, jak będzie śpiewać, kiedy jej miłość po raz trzeci ją rzuci. Tzn. ja już nie zobaczę, bo z nią nie rozmawiam.

Jedyna osoba, o której mogę mówić w kategoriach przyjaźni, jest mój chłopak. Tylko co zrobić, kiedy zobaczę na ulicy jakieś ciacho, do którego chciałabym powzdychać z moją przyjaciółką? :P

  • awatar Samara: To takie prawdziwe ... Ja się nacięłam 2 razy (bardzo mocno), więcej już nie chcę.
  • awatar RoseMery: też wierzyłam w przyjaźń ale wiara ta zakończyła się na 2 roku studiów miałam dwie "przyjaciółki" dziś nie mam tylko bliskie koleżanki....
  • awatar w krzywym zwierciadle: Nie warto rozpamiętywać takich rzeczy. Jeśli byłaby przyjaciółką - nie wybierałaby. Musiałaby pogodzić i faceta i przyjaciółkę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

betanka
 
nie odzywać się do kogoś 3 tygodnie i dalej używać nie swojego depilatora. A na końcu zostawić na nim zgolone włosy.
 

betanka
 
Ta historia jest tak niezręczna, żenująca, krępująca i wszystkie inne synonimy słowa "wstydliwy", że muszę Wam ją opowiedzieć :D
Jakiś czas temu dostałam od mojego chłopaka kłopotliwy prezent, taki pół żartem, pół serio (z przewagą na "serio"). To był wielki wibrator. Ogromny. No bo naczytał się biedak pieśni pochwalnych na temat tego cuda zadowolonych holenderskich użytkowniczek i stwierdził, że mi go kupi. Niestety musiałam go schować do szafki :P
Po paru dniach zapomniałam o tym wspaniałym prezencie, później pojechałam do Holandii. Będąc tam, dostałam smsa od mojej współlokatorki o mniej więcej takiej treści:
"fajny masz prezent :) sorry, znalazłam :) ekstra size :)".
No musiała się zabrać za porządki. 3 lata nikt nie zaglądał do półki, do której go wrzuciłam.
Odpisałam, że może wypróbować, bo jeszcze nieużywany :D
 
hej, zbliżają się moje urodziny. Może mi doradzicie, jaki chcę dostać prezent? :D tylko żaden z serii kłopotliwych.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

betanka
 
jak ja kocham te samotne wieczory - sam na sam z notatkami. Jutro egzamin, a ja wcale nie przeglądam facebook-a, ani nie oglądam żadnych filmów na sadistic.pl. Nie odkrywam też bogactwa youtube. A nerki wcale mnie nie bolą od wypitych energy drinków.

I tak dostanę 5 :D

dumpert.nl/(…)gast_neemt_typmachine_mee_naar_school…

dumpert.nl/(…)zebra_is_toeristen_zat.html…

ja pierdziu, może by się wziął w końcu do tej nauki :/
 

betanka
 
komentarze w stylu:
ale fajnie, zapraszam do mnie.
a tak, super, zapraszam na swojego bloga.
ekstra :D odwiedź mnie: betanka.pinger.pl

Albo dwudniowa gościna na liście "obserwują mnie", po czym jeśli kogoś nie dodam do listy, w ramach rewanżu oni wywalają mój blog z obserwowanych. Czy pinger prowadzi jakieś rankingi popularności, czy rozdaje nagrody za największą liczbę osób obserwujących/komentujących? Czasem wchodzę na bloga osoby, która mnie dodała do listy, ale kurczę, jak czytam notki, to ręce opadają (nie mówię, że mój blog jest super fajny :P, tylko po prostu nie interesuje mnie czytanie wpisów w stylu "o żesz ku.wa, jutro sprawdzian z chemii!!!! Albo oglądanie zdjęć kim kardashian).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

betanka
 
Przebiegło bez większych zakłóceń, poza jedną sytuacją... W tamtym czasie dużo podróżowałam, no i miałam też trochę stresów związanych ze studiami, dlatego rozregulowałam swój zegar biologiczny :D
Tamtego dnia jego mama wybrała się na zakupy. My też mieliśmy zaraz wychodzić, poszłam jeszcze do łazienki, a tam przeżyłam szok :P dostałam o...s, który pospieszył się o jakiś tydzień. Niewiele myśląc, otworzyłam drzwi i krzyknęłam głośno do mojego pięknego mężczyzny (który był wtedy na górze w swoim bedroomie :P), żeby przyniósł mi nową bieliznę, tylko nie stringi, bo muszę założyć podpaskę :D  Kiedy przyszedł, popatrzył na mnie jakoś tak dziwnie :/ ale ja, jak zwykle niedomyślna, dodałam jeszcze: moje majtki są całe czerwone!
A kiedy już wyszłam z łazienki, zobaczyłam jego mamę, która wróciła z zakupów i bezszelestnie wślizgnęła się do living roomu (który znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie z łazienką).

Mam się czego wstydzić??? :/ Bo mojemu chłopakowi było naprawdę głupio. Chociaż próbował żartować z sytuacji :P jednak zażenowania nie da się ukryć :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

betanka
 
O ile pierwszą wizytę u teściowej udało mi się przetrwać bez większych wpadek, o tyle druga nie poszła już tak gładko.

Pewnego pięknego poranka naszła nas ochota na małe co nieco. Kiedy zaczęło się robić miło, usłyszeliśmy drapanie o drzwi. To był nachalny kot mojego chłopaka, który akurat w tym momencie chciał wejść do pokoju. Próbowaliśmy nie zwracać na niego większej uwagi, mimo że sierściuch nie odpuszczał i dobijał się coraz głośniej. W końcu przestaliśmy zwracać uwagę na jakiekolwiek inne dźwięki poza tymi, które wydobywały się z nas (:D żartuję :P). Nic więc dziwnego, że nie usłyszeliśmy też pukania jego mamy, która po chwili otworzyła drzwi trzymając kota na rękach, " bo tak bardzo drapał, że musiała go wpuścić". Nie wiem komu zrobiło się bardziej głupio. Ale kota z nami zostawiła.

Następnego ranka skierowałam swoje kroki do łazienki w celu doprowadzenia się do porządku, zanim będę mogła pokazać się światu. Zamyślona i na wpół przytomna, niewiele myśląc, pociągnęłam za klamkę. Zgadnijcie kogo zobaczyłam.
Jego mamę. Nagą, jak ją Pan Bóg stworzył. Zdążyłam tylko krzyknąć "oooooaoaaaaaaaaaaaaa  sorry", po czym ewakuowałam się do kuchni, w której przesiedziałam przez następną godzinę. Szok zwyciężył zażenowanie. Jak ona może mieć takie ciało w wieku 55 lat?!
 

betanka
 
Jak już pisałam, wizyta się udała ;) Od razu zostałam rzucona na głęboką wodę, bo po kolei poznawałam kolejnych członków rodziny mojego chłopaka. Z lotniska odebrał mnie ze swoją mamą, którą wyobrażałam sobie nieco inaczej:D przed przyjazdem widziałam ją tylko raz na kamerce i wydawała mi się całkiem sympatyczną kobietką. Ale kiedy stanęłam z nią twarzą w twarz... myślałam, że to ja jestem ekstrawertyczką i ogólnie zawsze dobrze się czułam wśród ludzi o podobnym usposobieniu, ale przy jej poziomie ekstrawertyzmu (dobrze to odmieniłam? :/) byłam jak zahukana nieśmiała myszka. Wyobrażacie sobie? >:D

Mimo swoich 55 lat, wyglądała lepiej ode mnie (!!!). Włosy za tyłek, obcisłe czarne ciuszki i szpile na oko 12 centymetrów. W ogóle jak ona może w nich prowadzić samochód?

W domu z przerażeniem odkryła, że nie mam pomalowanych paznokci, po czym wyjęła z szafki swoje pudło z lakierami (miała ich z 50) i powiedziała, że mogę ich używać. Czujecie jaki nietakt z mojej strony? Jak śmiałam przyjechać do jej domu bez koloru na pazurach? Ale tak naprawdę fajna kobieta :)

Mimo wszystko jak zawsze najlepiej dogaduję się z przyszłym teściem ;) "Jak tam studia w Wenecji"? :D pomylił kraj, w którym byłam na wymianie. Przynajmniej zapamiętał, że jestem Polką ;)
 

betanka
 
Normalnie kisiel w gaciach, kiedy patrzę na ten pierścionek.
Odpowiem "tak" każdemu, kto mi go kupi :D :D

P.S. tylko poproszę w wersji żółtego złota >:D